W miniony piątek przenieśliśmy się do świata długiego czasu naświetlania i kreatywnej fotografii. Podczas warsztatów fotograficznych mieliśmy okazję spróbować techniki light painting, czyli malowania światłem.
Pracowaliśmy na długich czasach ekspozycji i niskim ISO, dzięki czemu aparat rejestrował każdy ruch światła w kadrze. W ruch poszły zimne ognie i sporo wyobraźni.
Dym, który wypełnił przestrzeń zrobił dodatkowy klimat w zdjęciach – miękką, lekko tajemniczą mgłę, która nie była zaplanowana!
W praktyce mogliśmy zobaczyć, jak działa długi czas naświetlania,
praca ze światłem w ruchu, rysowanie światłem w przestrzeni kadru i kontrola ekspozycji w warunkach nocnych.
Efekt? Zdjęcia, które wyglądają trochę jak magia, a trochę jak czysta fizyka światła zapisana przez matrycę aparatu.
Jak widać – czasem wystarczy odrobina światła, długi czas naświetlania i można… namalować zdjęcie…

